Pogromca lwów - Camilla Läckberg

zdjęcie czarno_biała em

Do przeczytania tej książki skusił mnie opis na tylnej okładce i z tego powodu postanowiłam nie czytać absolutnie żadnych opinii odnośnie wybranej książki aby nikt ani nic nie wpłynęło na moje odczucia co to przeczytanej treści. Pogromca lwów to kryminalna saga szwedzkiej pisarki Camilli Läckberg. 

Cała akcja toczy się w małym miasteczku Fjällbacka. Kiedy pod koła nadjeżdżającego auta wbiega dziewczyna kierowca nie jest w stanie jej ominąć i w skutek zderzenia dziewczyna umiera. Na miejsce zdarzenia przyjeżdża Patric Hedström miejscowy policjant, który rozpoznaje, że ofiarą jest nastoletnia Victoria Hallberg, która w niewyjaśnionych okolicznościach zaginęła kilka miesięcy prędzej. Po pierwszych oględzinach okazuję się że dziewczyna była maltretowana i torturowana znaleziona bez oczu i języka totalnie pozbawiona słuchu szukała ratunku a wpadła wprost pod koła samochodu. Czy historia zaginięcia Viktorii ma głębsze dno?? Czy wścibska i bystra żona Patricka, która w między czasie zbiera materiały do nowej książki odwiedza w więzieniu żonę, która przed laty zabiła męża pomoże Patrickowi znaleźć zabójców lub zabójcę Victorii?? 
Autorka przenosi Nas w świat mroźniej szwedzkiej zimy, kiedy po znalezieniu Victorii okazuje się że wypadek był tylko namiastką tego co przeszła dziewczyna cały komisariat zostaje postawiony na nogi akcja goni akcję poszukiwania, zbieranie dowodów i cała otoczka kryminalistyczna nadaje odpowiedni ton powieści. Czytając bardzo podobało mi się, że książka nie jest dzielona na rozdziały tylko autorka przenosi czytelnika do 1964 r kiedy cała historia już nabierała tępa po czasy zaginięcia nastoletniej dziewczyny. Nasi bohaterowie to nie tylko Patrick i jego żona Erika ale cała śmietanka z komisariatu na czele z mało udolnym szefem komisariatu Mellbergiem po właścicieli  stajni. Nie wiem czy to tylko moje spostrzeżenie ale każda opisana postać, którą autorka przedstawiła w jakichkolwiek okolicznościach była mocno doświadczona przez życie tak jakby całe miasteczko było nieszczęśliwe takie małe fatum (??). Ciągłe dozowanie emocji i niekończenie myśli bohatera nie dają odłożyć książki choć na chwilę co już jesteśmy na tropie mordercy od razu zostaje wtrącony nowy wątek, który burzy całą ułożoną wcześniej piramidę. Czy czas przeznaczony na przeczytanie 423 stron okazał się czasem straconym ?? Oczywiście, że nie. To książka dla tych co lubią troszkę krwi, matactwa i zakręconych wątków akcji. Kryminał po przeczytaniu, którego na pewno będziesz się zastanawiać czy twój znajomy to na pewno znajomy czy psychopata, który porywa dziewczynki i robi im bardzo okrutne rzeczy brrrrr. 




5 komentarzy:

  1. super recka, czekam na kolejne:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powoli przekonuję się do kryminałów, więc kiedyś może sięgnę i po ten, tym bardziej, że ta autorka jest zachwalana praktycznie przez wszystkich ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. W 100 % polecam nie będzie to na pewno stracony czas kiedy sięga się po tak fajny kryminał

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś planowałam by sięgnąć po jakąś książkę tej autorki, ale nigdy tak się nie stało.
    Może warto to zmienić? ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak myślę że warto chociaż Pogromca lwów to jedyna najlepsza jej powieść kryminalna :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger