Anna Wysocka - Kalkowska - Kiedy wiosna nie nadchodzi


„Kiedy wiosna nie nadchodzi” to moja czytelnicza wędrówka, którą sama sobie narzuciłam jako truchcik od świąt aż po dziś. Nie wiem, jak mogłam tak zwlekać z czytaniem i odkładać ją na następny dzień i następny... Tak jakoś się złożyło, że zaczynałam ją (wstyd się przyznać) czytać dobre trzy razy. Podejście numer jeden przeczytałam parę stron i magia świąt więc poszła w odstawkę. Podejście numer dwa-prawdziwy falstart. I jak na zawołanie akurat jedna ze stacji radiowych musiała puścić kawałek " z Tobą odeszły anioły" znacie to ??? Co za pytanie, kto tego nie zna. I to było to-znak musisz to przeczytać, a okaże się, czy jest dobra i czy warto poświęcić jej czas.

Szybki rzut na fabułę autorka wprowadza nas w zgiełk życia, pomiędzy Warszawą a Kazimierzem, gdzie poznajemy Julię fajną dziewczynę z tęczowym życiem. Nasza bohaterka przez całkiem fajnie opisany przypadek losowy poznaje Marcina, jak się okazuje, zostają parą i mówią sobie sakramentalne " TAK" - miesiąc miodowy spędzają w Kazimierzu. Aura urokliwego małżeństwa opada, kiedy Marcin wylatuje do Stanów Zjednoczonych i pozostaje, tam dłużej niż sam zamierzał. Julia postanawia sprzedać chatę pod strzechą, którą zakupiła, aby celebrować ach, jakże piękne chwile w związku z tym postanawia wyjechać na ostatni urlop do swojej chaty, aby poukładać sobie sprawy w głowie rozwód-śmierć rodziców po prostu chce oddychać świeżym powietrzem. Kiedy umiera jej mama, pozostawia jej list, który skrywa tajemnicę, iż Julka nie jest, sama na świecie ma kogoś, kogo powinna poznać. Nie napiszę kogo, bo to by było za dużo zdradzonej fabuły.

Troszkę jak dla nie przewidywalna fabuła, która nie jest naciągnięta do absurdalnych wymiarów, których nie dałoby się czytać. Jak już pisałam w poprzedniej powieści, autorka nie używa wulgaryzmów (tak wiem, powtarzam się). W bardzo szybkim tempie można okiełznać książkę, ponieważ czyta się ją lekko i przyjemnie ze względu na to, iż narratorem jest Julka i wciąga czytelnika w swoje sprawy życiowe. Sam tytuł powieści " Kiedy wiosna nie nadchodzi" równoważy się z tym, co znajdziemy w środku książki. A znajdziemy rewelacyjnie ujęty motyw przyjaźni pomiędzy Julką a Bernardem - 80 letnim mężczyzną tak nawet w takim wieku można mieć dobrego anioła-przyjaciela obok siebie. A oprócz tego autorka pokazuje emocje ludzi, którzy nie wiedzieli o swoim istnieniu przez długi i to bardzo długi okres. Jak można stworzyć tak fajną powieść na podstawie tylko pięciu bohaterów, każdy z nich jest inny i każdy wprowadza troszkę świeżości do lektury nie wiem-jednak można, tworzyć nie upychając zbędnych frazesów pomiędzy słowa, aby zapchać strony. Pocieszające i pełne humoru są dialogi pomiędzy przyjaciółkami, bo kto nie powie całej prawdy lepiej niż przyjaciółka ?.

Książka, która emanuje po troszku smutkiem i humorem, w której znajdziecie temat tajemnic rodzinnych. Tajemnic, które są zakłamane i rozwalają tak ważną więź rodzinną. A z tego zakłamania urodzi się fantastyczna przyjaźń i nie codzienne odnalezienie bliskiej osoby, która wypełni lukę po starcie. Troszkę o miłości, która siedzi na dnie serca i nie pozwala na nowy związek. Taka jest ta książka o życiu po prostu życiu.

Moi drodzy jak chcecie dowiedzieć się, czy przyjdzie ta wyczekana wiosna dla naszej bohaterki, przeczytajcie, a się przekonacie.

  

4 komentarze:

  1. Pomocna recenzja:) z chęcią sięgnę po tą książkę,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że fabuła jest tak przewidywalna. Ale nie mówię nie, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sam pomysł na fabułę bardzo fajny skrywa wiele tajemnic ale można ją szybko rozłożyć na czynniki pierwsze :)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger