Truman Capote - Śniadanie u Tiffany'ego

 Martini lejące się od rana, kobiety piękne i młode oraz mężczyźni zawsze z wyższej sfery finansowej szalone lata 40 w Nowym Jorku to właśnie możecie przeczytać w minipowieści Trumana Capote. 

Nie ma chyba osoby, która by nie słyszała o ekranizacji słynnej powieści romantycznej Trumana Capote , którą wyreżyserował  B. Edwards a rolę głównej szalonej bohaterki wcieliła się Audrey Hepburn. Z racji tego ja też pozwoliłam sobie na zakup książki (bo jak nie mieć w domu takiego rodzynka) .

Młody mężczyzna  przeprowadza się do mieszkania na Manhattanie aby zapoczątkować rozwój swojego marzenia - marzenia o zostaniu pisarzem. Mieszkanie piętro niżej zamieszkiwane jest przez Holly Golightly młodą piękną kobietę, która wiecznie gubi klucze od mieszkania do którego sprowadza sobie codziennie to nowych mężczyzn  którzy jedzą jej z ręki. Jak można mieszkać i pisać powieść kiedy co noc ktoś cię budzi bo zapomniał klucza albo mieszkanie jest upchane towarzystwem damsko- męskim a w powietrzu grasuje kłębiący się dym z cygar a gwar rozmów doprowadza sąsiadkę do nerwicy. Istotnie ciężko jest mieszkać w takich warunkach ale naszemu Fredowi ( tak go nazwała Holly) wcale to nie wadzi a wręcz przeciwnie jest chętny na zapoznanie się z panną Holly. 
Panna Holly to dziewczyna do towarzystwa bogatych i sławnych na stanowiskach panów, ale także nie gardzi towarzystwem gangsterów. Początki bywają trudne ale nasi bohaterowie się zaprzyjaźniają a z przyjaźni rodzi się bardzo głęboki uczucie.

"Panna do towarzystwa" jak znalazłam w internecie sam autor nie nazwał tak naszej bohaterki tylko określał ja mianem " amerykańskiej gejszy" to bardzo mnie  zdziwiło jak można porównać szaloną szczebiotkę, której życie to jedna wielka podróż a jedyną jej zaletą  jest uroda i dar owijania sobie faceta jak chce.  Nie rozumiem tego porównania ponieważ każdy kto zna chociaż troszkę znaczenie słowa gejsza powinien też sam pomyśleć gdzie leży różnica tych dwóch słów. 

Co do reszty powieści spodziewałam się troszkę więcej opisów jeżeli chodzi o  życie w Nowym Yorku w latach 40 i tu się zawiodłam. Ale w zamian można  nacieszyć się stylem jakim napisana jest książka  tak to ujmę  " czułam z niej stare pióro" wiecie o chodzi ? że już nie ma takiej składni w teraźniejszych opowiadaniach czy powieściach nawet taki amator letnich przygód jak ja od razu wyczuje różnicę pisowni i dialogu. Jeżeli chodzi o narrację - narratorem jest Fred, który siedzi w barze i zaczyna opowiadać jak zapoznał pannę Holly i jej szalony i zakłamany świat. 

Powieść ma 139 stron i sami wiecie można przeczytać tą część książki przy dłuższym śniadaniu :) a wszędzie kręcąca się Holly i jej styl życia na pewno umilą Wam poranną kawę. Przeczytałam bo chciałam sama wyrobić sobie  zdanie o tym "słynnym śniadaniu" ale na kolana nie padłam. 

Oprócz powieści  o naszych bohaterach moja wersja książki zawiera również trzy inne opowiadania autora a mianowicie " Dom z kwiatów", " Brylantowa gitara"  oraz " Bożonarodzeniowe wspomnienie"


8 komentarzy:

  1. No no no słynne Śniadanie u Tiffany'ego :) Ciekawe czy oglądniesz również film dla porównania...ciekawe jak wypadnie na tle książki:)Pozdrawiam.


    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię martini to i tej książki nie polubię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi też nie przypadła do gustu 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach od dawna tę książkę. Muszę ją sobie sprawić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, że są różne wydania tej powieści :)

      Usuń
  5. O książce i filmie słyszałam wielokrotnie, ale sama nie miałam jeszcze okazji czytać/oglądać. Ale może kiedyś się to zmieni - czas pokaże.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki nie masz czego żałować, że nie czytałaś :) a film sama obejrzę dla porównania :)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger