Od słowa do słowa - taka to rozmowa z Anną Marią Nowakowską

http://www.nowakowska.pl/

Od słowa do słowa taka to rozmowa tak nazwałam swój wywiad  - rozmowę nie wiem, jak chcecie to uznajcie to za wywiad dla mnie to... coś więcej. Anna Maria Nowakowska autorka książek, felietonów, która swoim autorstwem wychodzi poza literackie ramy i szablony-kontrowersyjna postać myślałam, że to kobieta o blond włosach upiętych w kok w eleganckiej garsonce z wybujałą broszką na piersi a okazuje być  się kobietą w spodniach i kijem u boku, z którym pokonuje góry i pagórki. Jedna z nielicznych autorek, która mówi o sobie "Ja faktycznie jestem dziwaczką".


Nie znajdziecie tu pytań ma Pani psa i kota i jak żyje się Pani na wsi - czy czysta jest woda w studni ? :) Z racji tego, iż przeczytałam książki autorki " Dziunia " oraz " Dziunia na Uniwersytetach" nie mogłam oprzeć się pokusie, aby nie zapytać autorki o pewne kwestie związane z jej autorstwem. Jest pytanie i jest rzeczowa odpowiedź. 


1. To jak powstała " DZIUNIA" to już wiem; mogłaby mi Pani wytłumaczyć, dlaczego ona powstała, aby śmieszyć? W końcu śmieszy czytelnika po to, aby zwrócić uwagę na szorstkość życia i problemów w rodzinach z czasów gierkowskich. Co chciała Pani przekazać czytelnikowi poprzez tę książkę ?


 Na pewno zauważyła Pani, że książki o Dziuni są jak rolada: warstwy tego i tamtego, można sobie czytać na wszystkich lub na wybranym poziomie.  Spotkałam się wiele razy z takim zdziwionym komentarzem, że za każdym razem można wyczytać więcej. Żadna w tym moja zasługa, bo jak już się Pani zwierzyłam, uważam siebie-pisarkę za poręczne narzędzie do spisania opowieści, która domaga się opowiedzenia. Po to zaś, żeby móc opowiadać o sprawach brzydkich i smutnych, używam mojego ulubionego zestawu:  humor/ironia/dystans. To naprawdę potężna broń dla osób nadwrażliwych, a  jednocześnie zanurzonych w życiu pozbawionym makijażu i falbanek. Śmieszy? Bogu dzięki. To znaczy, że poza świętym oburzeniem i niemakiem jesteśmy zdolni dostrzegać absurd i śmiać się z samych siebie. Dla mnie to potężna szczepionka, chroniąca przed depresją i izolacją.

2. Muszę Pani zadać to  pytanie, skąd pomysł na taką bohaterkę ?? W żadnej  książce nie spotkałam się z takim kimś jak Dziunia. 

Ja też nie spotkałam się z nią w książce, ale za to spotkałam ją w  rzeczywistości. I opisałam, a nawet wciąż opisuję.


3. Każda wydana książka wiążę się z wystawieniem do oceny czy to przez  zwykłego czytelnika takiego jak ja, czy też "profesjonalnego krytyka  literackiego" przejmuje się Pani krytyką ?

Jasne, że się przejmuję. Współczuję każdemu, kto odczuwa przykrość, złość albo inne niemiłe sensacje czytając coś, co napisałam. No, ale co ja na to  poradzę? Nic nie jest "dla wszystkich", lecz "wszystko jest dla kogoś". Tu, proszę mi wybaczyć, nie wiem, czy to jest jakiś cytat, czy właśnie sama to wydumałam. Co dla jednego jest doskonałą lekturą, dla innych będzie nie do przyjęcia. Ja bardzo dużo czytam, zawsze tak było, ale przez niektóre  książki nie dałam rady przebrnąć. Uważam, że to mówi więcej o mnie, niż o tych książkach. Obiektywne kryteria w sztuce to jakieś nieporozumienie. Poza - być może - błędami stylistycznymi lub ortograficznymi. Reszta jest kwestią relacji między piszącym a czytającym. (Mówię "być może"bo w literaturze postmodernistycznej wykorzystuje się wszelkie dostępne środki wyrazu, łącznie ze świadomym wykraczaniem poza reguły i nakazy.) Ale powiem Pani, Pani Emilko co ja w głębi duszy myślę o krytyce sztuki. Otóż artysta, w tym wypadku mówię o pisarzu, jest w lepszej sytuacji niż  krytyk. Zawsze może zwalić wszystko na "licentia poetica". Krytyk zaś odsłania się zupełnie, pokazując całe swoje umysłowe i emocjonalne oprogramowanie, które przesądza o odbiorze. Wolę być po tej stronie, gdzie  można się skryć za narratorem.

4. Jak Pani myśli skąd taka różnica pomiędzy opiniami "Dziuni" oraz " Dziuni na Uniwersytetach" ?? Pierwszą część uwielbiam druga też jest imponująca, ale nie tak efektowna jak pierwsza (to tylko moje odczucia -oczywiście nie chcę Pani urazić, ale skradła Pani moje serce pierwszą częścią)

To zrozumiałe, ponieważ pierwsza Dziunia jest dzieckiem uwikłanym w problemy dorosłych. To jest na pewno bardziej ujmujące, niż dorosła Dziunia, która w drugiej części sama już tworzy i mnoży swoje zmagania z rzeczywistością. Straciła niewinność. Straciła przewagę, tę magiczną moc, jaką daje budzenie współczucia. I na dodatek sama ani trochę nie"znormalniała". Stąd i zmiana odbioru, więc jeśli ktoś oczekiwał prostej  kontynuacji na tę samą melodię, to czeka go zaskoczenie. Rozczarowanie już niekoniecznie, jeśli zechce i potrafi się przystosować do tej zmiany. Świat dorosłej Dziuni - tak jak ona go postrzega, a dla mnie to jest obraz wiążący - nie jest jednoznaczny i oczywisty. Ktoś, przepraszam, że nie pamiętam gdzie, napisał, iż dla niego w tej opowieści jest "za dużo śmierci". To bardzo celna uwaga. Dokładnie tak sama Dziunia ocenia  rzeczywistość: jest w niej za dużo śmierci. I co na to poradzić? Pominąć? Udawać, że to tylko zabawa w trupa? Gdybym pisała romans, to starałabym się wyretuszować świat i ludzi, jak  słodką focie w photoshopie. Ale ja nawet nie mogę czytać retuszowanych, przemiłych rzeczy, a co dopiero pisać.

5. Na jednym portalu " literacko- opiniowym "  spotkałam się z opinią, że " Dziunia na Uniwersytetach" została napisana na siłę ? Ja tam nie czułam nic na siłę, chciałaby się Pani do tego odnieść ?

E, no bez przesady. Siadałam i pisałam, żadnego stękania przy tym nie było. Pisanie to nie jest siłowe zajęcie... Nikt też nie stał nade mną kijem i nie raził mnie prądem, żądając pisania. Żartuję. Nie mam pojęcia co to określenie "na siłę" może oznaczać, więc nie będę snuć domysłów, ani odnosić się do niezbadanych zjawisk literackich, dobrze?

- dobrze 

6. Wiem, że jest Pani w trakcie pisania trzeciej części losów Dziuni (będę czekała cierpliwie). Czego może spodziewać się czytelnik? 

Chyba nie powinnam zdradzać fabuły. Będzie śmiesznie, ale niekoniecznie  wesoło. Losy Dziuni są naznaczone wiecznym poszukiwaniem powodu, dla którego warto rano wstać z łóżka i ubrać się. W jej wydaniu jest to tożsame z szukaniem guza. Pamiętajmy, że jej bazowe oprogramowanie zawiera jadowitego wirusa: "Niechciana". Przez całe życie ten wirus radośnie się mnoży i mutuje. Nie warto o tym zapominać, bo to jest istotna część jej zmagań z losem.

7. Skąd u Pani takie pokłady energii pracuje Pani jako terapeutka, pisze Pani felietony, książki ...ma Pani magiczne źródło z pokładami energii ?

Mała poprawka - zajmuję się teraz wyłącznie pisaniem. To jest nisko energetyczne zajęcie, dlatego dużo chodzę. Opuściłam miasto i wszystko, co się wiąże z życiem w gwarnym otoczeniu. Bywają tygodnie, zwłaszcza zimą, kiedy nie widuję ludzi, ot, czasem przejedzie jakieś auto. Ale częściej towarzyszą mi sarny, łosie, zające i dziki, oraz dziewięć rozpieszczonych kotów. Niektórzy moi warszawscy znajomi uważają, że żyjąc, w ten sposób zasługuję na miano Dyżurnej Dziwaczki. Zabawne, bo ja już nie mogę sobie przypomnieć, co u diabła kiedyś trzymało mnie w stolicy.To jest dopiero dziwactwo - życie w mieście. Ale wie Pani co? Ja faktycznie jestem dziwaczką.

Na koniec chciałam tak od siebie napisać, iż jest Pani aniołem... Pani wie, dlaczego nie muszę pisać.

I żadnym aniołem! O, bynajmniej!

Było mi bardzo miło pogwarzyć z Panią.

Ania

Dziękuję Pani Aniu za taką rozmówkę. 

16 komentarzy:

  1. Nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale chętnie po nie sięgnę!
    Bardzo fajny wywiad! *-*
    Buziaki :*
    http://cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będziesz miała okazję to poczytaj książki tej autorki :)

      Usuń
  2. Nie słyszałam o tych książkach, ale tak mnie zaciekawiłaś, że muszę prędko przeczytać "Dziunię".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeczytasz to sama uznasz, że książki tej autorki są inne od wszystkich :)

      Usuń
  3. "Dziunię" po prostu muszę przeczytać. Bardzo trafne pytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci pożyczyć :) bo jest warta przeczytania .

      Usuń
  4. Niezwykle ciekawy wywiad. Z przyjemnością go przeczytałam. Muszę koniecznie poznać twórczość autorki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki autorki przede mną, ale wywiad bardzo ciekawy i bardzo pozytywny. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Autorka wydaje się być przesympatyczną osobą :) Świetny wywiad,pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) wywiad nie udałby się gdyby nie autorka, która odpowiada rzeczowo i poświęca czas czytelnikowi nawet takiej marudzie jak JA :)

      Usuń
  7. Bardzo ładnie przeprowadziłaś ten wywiad :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo fajny wywiad, Pani Anna to ciekawa osoba:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję tak ciekawa osoba z tej Pani Ani :)

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger