Mia Sheridan - CALDER Narodziny odwagi



Ilekroć czytałam opinie tej książki, lawirowałam. Który bohater przypadnie mi go gustu? Już nie mogłam się doczekać, aż wyruszę w podróż z bohaterami! Po przeczytaniu moje emocje, choć momentami były osiadły na... Gdzie? Sama nie wiem. Książka nie jest zła, ale nie rozświetliła mojej duszy!

Pierwsze spojrzenie i wie, że ona będzie jego miłością. Żyją w schematycznie poukładanym świecie, gdzie prawo głosu ma tylko Hector. Calder i Eden nieśpiesznie rozbudzają w sobie uczucie. Dwójka młodych ludzi, którzy chcą czegoś więcej. Oni chcą normalnego życia, chociaż sami do końca nie wiedzą, co czeka ich, gdy opuszczą ogrodzenie sekty. Eden ma pozostać żoną Hectora. Czy dwójka młodych ludzi zdoła uciec, mimo że los będzie dla nich mało łaskawy?

Bohaterowie są wycofani! Życie w mieście dla nich to abstrakcja. Żyją w swoim małym, zamkniętym świecie, pozbawionym nadzwyczajnych dóbr społecznych. Autorka stworzyła bohaterów, którzy w szczegółach odzwierciedlają ludzi, którzy są poddani surowym zasadom. Calder bohater, w którym nie jedna czytelniczka zatopiłaby oczy. Zbudowany, miły, inteligentny, opiekuńczy-brak słów. Jego podejście do chorej siostry, a ten moment urzekł mnie najbardziej. Uznam, że jest to jedyny bohater, który przykuł moją uwagę. Drugą storna medalu jest Eden. Irytująca postać. Ważna, ale strasznie nużąca. W chwili zakłopotania ciągle przegryza wargę! Ma serce na dłoni, ubolewa nad cierpieniem innych, ale mnie, to nie przekonuje.

Autorka wyszła z idealnym pomysłem na fabułę. Sekta i jej mroczne oblicze. Tylko zabrakło mi samej genezy sekty. Nie wystarczy mi opis, Gdy budowałem Arkadię, miałem wizję przepełnionego pokojem i harmonią miejsca dla tych, którzy obiorą je sobie za dom. W tym wątku oczekiwałam na więcej, ale może druga część książki rozwieje moje wątpliwości. 

Liczyłam na wulkan emocji! Czekałam, aż Sheridan położy mnie na kolana, a ja będę chciała więcej. Zabrakło mi emocji, układałam sobie w głowie wszystkie scenariusze, gdzie mogą pojawić się ewentualne burze. Dostałam je dopiero w zakończeniu! Uważam, że zakończenie jest tym, czego szukałam w całokształcie książki. Przygotowałam się na łzy, rewolucje wrażeń, a pozostał mi mały grymas. Autorka postawiła na budowanie opisu, który świadczy o rozwoju uczucia. Rozciągnięty temat, który przyćmił resztę wartościowych rzeczy w książce. 

Autorka pokazała, jak powinno wyglądać życie! Nie pod dyktando innych. Nie można pozostać biernym słuchaczem, a trzeba działać. Walka o godność, bolesne przeżycia, chwile namiętności, chwile zwątpienia. Determinacja miesza się z uczuciem. Ich łzy mieszają się z krzykiem. Wszystko to znajdziecie w Clader.

Calder to książka mówiąca o tym, że warto walczyć o marzenia! Swoje, innych, ale warto podążać za głosem serca. Tematyka książki ciekawa, bohaterowie idealnie wpasowani w schemat życia w sekcie, ale miałam inne oczekiwania. Dlatego uważam, że Calder to książka, którą  każdy powinien przeczytać w zaciszu domowym. Nie sugerując się jedną, a drugą opinią. Książka nie jest zła, ale również nie skradła moje duszy. Nie przebija Bez słów i tu jest problem. Autorka postawiła wysoko poprzeczkę, swoja poprzednią powieścią... 














33 komentarze:

  1. Czyli nie było najgorzej ale szału też nie. Ja sobie w takim razie odpuszcze;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety też :) i brak czasu mnie do tego zmusza i trochę brak chęci :)

      Usuń
    2. Nie jest zła, ale miałam inne oczekiwania :)

      Usuń
  2. Zasmuciłaś mnie, bo obie pozycje już czekają na mojej półce i liczyłam na wulkan emocji! Może mnie jednak bardziej poruszy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od twojego stanu emocjonalnego :) Dobrze zapowiadający się początek. Później, jak to napisała Czasemtakjest: senność i poruszenie w zakończeniu. Mi zabrakło wyższych emocji, a może tobie się spodoba:) Jak czytałaś Bez słów i ta książka przypadła ci do gustu, to będziesz miała idealne porównanie:)

      Usuń
  3. Czekałam na Twoja recenzję :) Ja odnoszę wrażenie, że książka jest taka senna, żeby pokazać właśnie senną i sielankową egzystencję w sekcie. Mnie Calder urzekł, i to bardzo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zabrakło mi tego słowa senność:) Przyznam ci rację całkowitą, ale mnie ta senność przytłoczyła. Włożyć w to troszkę emocji i byłabym w siódmym niebie:) A tak Calder to urzekający młody przystojniak!

      Usuń
  4. O kurcze, czyli nie jest ciekawie... No cóż, może kiedyś i ja będę miała okazję się spotkać z tą lekturą. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj sama, a ocenisz:) Nie jest porywająca, jak dla mnie osobiście, ale może tobie przypadnie do gustu:)

      Usuń
  5. Nie jestem zbytnio przekonana do tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tematyką sekty miałam do czynienia jedynie w książkach merytorycznych, poświęconych manipulacji itd. Z chęcią sięgnę po powieść poruszającą te tematykę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wyobrażam sobie, jak można żyć w takim otoczeniu...

      Usuń
  7. "Calder" już przeczytany i zrecenzowany (moja opinia pojawi się pewnie jutro), a po "Kuracji samobójców" zabieram się za "Eden". Po tej lekturze spodziewałam się czegoś w stylu "Stingera", dlatego również poczułam się nieco rozczarowana, ale tak czy siak - książka warta uwagi. :)


    Zapraszam do mnie na najnowszą recenzję Awarii małżeńskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już myślałam, że tylko ja mam odmienne zdanie:) "Calder" nie jest złą książką tylko ja oczekiwałam zupełnie czegoś innego. A Awarię Małżeńską również mam w planach:)

      Usuń
  8. Nie czytałam Stingera ani Bez słów. Calder i Eden to moje pierwsze spotkania z autorką. I mnie się akurat podobały :) a reszta książek czeka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie czekam, aż przeczytasz Bez słów oraz Stinger. Stinger byłam zaskoczona pozytywnie i to bardzo, a Bez słów, co tu dużo pisać jestem zakochana w tej książce:)

      Usuń
  9. Słyszałam dużo o książkach Mii Sheridan i choć nie przepadam za typowymi romansami dla młodzieży, naprawdę mam na jej dzieła ochotę. Ale najpierw sięgnę chyba po "Bez słów", bo tak już mam, że wolę na początku sięgać po ich "najmocniejsze" książki ;)
    Buziaki i obserwuję, kochana! Świetny blog!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam Ci Bez słów! Czekam na twoje wrażenia!

      Usuń
  10. Średniawka - co cóż, takie też się zdarzają, ale nie ma co po takich rozpaczać :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Słyszałam dużo dobrego o tej autorce, ale nie miałam jeszcze przyjemności przeczytać żadnej jej książki. Czas to zmienić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Detektywie książkowy-masz co nadrobić!

      Usuń
  12. Będę niebawem czytać, także sama się przekonam, czy mi przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto przeczytać, aby samemu ocenić :)

      Usuń
  13. Szkoda, że emocje pojawiają się tak późno, ale może długo wyczekane też dobrze smakuje. Chętnie przeczytam i sprawdzę :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie książki genialne. Pojawiły się emocje, na które czekałam :)

      Usuń
  14. Siostra chyba będzie ją czytać. Ja na razie chyba ją sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Książka bardzo mi się podobała niemniej jednak masz rację, nie przebiła poprzedniej powieści autorki i przez to traci na wartości. Przede mną wciąż "Eden", która czeka już na mnie na półce. Może druga część nas zaskoczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również mam nadzieję, że druga część będzie emocjonalna :)

      Usuń
  16. chyba sięgne po nia po przeczytaniu Twojego posta, brzmi ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest warta uwagi:) tylko mi zabrakło emocji...

      Usuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger