Monika Zajas- Autodestrukcja- Czy warto gonić za marzeniami?



Gonisz za marzeniami? To dobrze! Ja również praktykuję taką gonitwę. Może staniemy i spojrzymy na otaczający nas świat? Zobaczymy, jak żyjemy. Żyć można na wiele sposobów. Żyć i być szczęśliwym. To już za dużo, prawda? Goń, goń króliczka marzeń. Goń, ale nie zapominaj, że marzenia potrafią doprowadzić do AUTODESTRUKCJI. 


Są książki przeciętne, dobre, bardzo dobre i genialne. Jaka jest Autodestrukcja? Ona jest idealna. Początek książki i przepadłam. To jedna z tych książek, które czytałam na raty, aby nie skończyła się za szybko. Trzech bohaterów, wyważone słowa, emocje i mądrość. Mnie nie trzeba nic więcej.

Poznałam bohaterów, którzy tworzą trzy odrębne historie. Trzy różne osoby, trzy różne historie i jeden morał. Alan lat czterdzieści pięć. Dom, żona, praca, a on nie potrafi odnaleźć swojego miejsca w rzeczywistości. Przecież chciał być reżyserem. Anja ma piękny głos. Wewnętrzne obawy nie dają jej pola do rozwoju. Artystka o pięknym głowie, która boi się pokazać, co potrafi. Patryk ma smykałkę do interesów. Szybko chce być bogaty. Chęć życia w dobrobycie przejmuje nad nim kontrolę. Dążą do marzeń. Przecież mają do tego prawo! Mają prawo do życia. Żyją, ich myśli pędzą, a kończą tak samo. Kiedy za oknem świta, trzy życia odchodzą  w nicość...

Idealne zestawienie postaci. Bohaterowie są w różnym wieku, mają inne priorytety, wymagają od siebie więcej, więcej i więcej. Autorka zaserwowała psychologiczny obraz postaci, który jest dopięty na ostatni guzik. Dopracowała i stworzyła plastyczny, jak i rzeczywisty obraz trzech różnych osób. Zarówno Alan, Anja, jak i Patryk dążą do spełnienia marzeń, a popadają w marazm. Sięgają dna i pozostają w szponach szarości.  Autorka przyłożyła się do stworzenia postaci! I wyszło genialnie. 

Lubicie ten stan, kiedy macie świadomość, że autorka (autor) wiedzą, o czym piszą? W tym przypadka autorka zna temat.  Dałam się ponieść autorce i wiem, że Monika Zajas wody nie leje. W zupełności spełniła moje oczekiwania. Pokazać emocje bohaterów bez stanu euforii? Tak! W tej historii nie ma miejsca na uśmiech, łzy szczęścia i salwy śmiechu. W tej historii bryluje smutek i jego wszystkie synonimy. 

Autodestrukcja wciąga od pierwszych stron. Poznajemy bohaterów, kiedy są już w stanie całkowitej samozagłady.  Autorka ze strony na stronę pokazuje, jak zaczyna się początek drogi bohaterów. Zwykli uśmiechnięci ludzie, którzy mają marzenia. Czytałam i traciłam obraz tych ludzi. Im dalej czytałam, widziałam już tylko psychiczne wraki, które dryfują na wodzie, wodzie zwanej życiem... Autorka na podstawie trójki bohaterów porusza wiele ważnych tematów. Od depresji, samozagłady, aż do samobójstwa. Świat idzie do przodu. Zwykły uśmiech na twarzy zastępują emotikony, uśmieszki, buźki, a gdzie my ludzie? Siedzimy przed ekranem komputera i udajemy, że wszystko jest tak, jak powinno. Nie wiemy, kiedy ktoś swoim zachowaniem krzyczy o pomoc! Zwykłą ludzką pomoc. Autodestrukcja to jeden krok od śmierci. Pamiętajmy o tym...

Monika Zajas pisze tak, aby nie zmęczyć czytelnika. Fabuła jest ciężka, melancholijna, życiowa, ale napisana jest tak, aby czytelnik w niej trwał. Książka nie należy do opasłych tomisk, to zaledwie 255 stron. Tak mało czytania, a tyle emocji! To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Po tej lekturze wiem, że będę wyczekiwała następnych publikacji Zajas. 

Życie to jeden wieki teatr. Chcesz zobaczyć, co dzieje się za kulisami? Za tymi kulisami są oni. Alan, Anja, Patryk, ale kryje się tam również lęk. To tu autorka pokazuje, gdzie są granice wytrzymałości... Czysta autodestrukcja. 








Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

















17 komentarzy:

  1. Zapowiada się na mocna, wartościową książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiedziałam, że istnieje takie wydawnictwo. Bardzo chętnie zapoznam się z książki, szalenie mnie ciekawi!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie wiesz, że ta książka jest w moim guście;) psychologicznie dopracowane postaci Króliczki lubią najbardziej;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że aż tak Ci się podobała ta książka. Na mnie też zrobiła wielkie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Już gdzieś mi mignęła, ale nie zaciekawiła mnie specjalnie, a tutaj proszę, teraz nabrałam chęci! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje mi się, że uchwycenie ogromu emocji na niewielu stronach to sztuka - lubię takie naszpikowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie czytałam jeszcze, ba! A nawet o niej nie słyszałam, jednakże zapowiada się fantastycznie.
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Coraz częściej zaczyna mi migać ona w sieci, może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Widać, że autorka postarała się i potrafi zaciekawić czytelnika. Przeczytam książkę z chęcią. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Aktualnie mam książkowego kaca, więc Autodestrukcja raczej mnie z niego nie uleczy, tak wnioskuje p twojej recenzji. Ale może kiedyś, kto wie? :)
    Pozdrawiam ;)
    Q.

    OdpowiedzUsuń
  11. Chyba zaryzykuję i porozglądam się za własnym egzemplarzem ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Wciągnęłam się już po samym przeczytaniu tej recenzji, książka zdecydowanie dla mnie, bardzo chętnie się z nią zapoznam. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślę, że warto po ten tytuł sięgnąć i się z nim zapoznać ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Naprawdę nie pomyślałabym, że książka z tak ciężką fabułą może tak bardzo przypaść do gustu. Musi być w niej coś wyjątkowego, więc przyznam, że jestem tym tytułem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już przed premierą chciałam przeczytać tę książkę, a wszystkie recenzje o niej tylko mnie do tego zachęciły :)
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  16. Już ją przeczytałam :D
    Jest naprawdę świetna. I robi wodę z mózgu :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger