Martyna Flemming-Życie pechowej emigrantki. Jak żyć i nie zwariować? Premiera książki 12 sierpnia 2016


Kłopot to jej drugie imię. To ona pokazała, że w życiu są rzeczy małe, z których powinniśmy się cieszyć. Ta kobieta zmienia klimat, kiedy chce. Ta kobieta żyje i jednocześnie jest martwa. Miejsce zamieszkania zmieniała ponad 40 razy! Poznajcie Martynę Flemming i jej kawałek życia...

Kim ona jest? Jedno jest pewne, to kobieta. Kobieta, która łapie wiatr w żagle. Uwielbia taniec, podróże, pracowała dla mafii, pochowała bliskie jej osoby. A wiecie co? Ona kocha życie! Cholera, ile ona przeszła.  Życie pełne przygód, zawrotnych akcji i refleksji. Teleturnieje, w nich brała udział, nielegalnie przekroczyła granicę, bez ogródek opisuje, jak zachowują się rodacy za granicami kraju. Życie to ciągła wędrówka, a autorka pokazała swój kawałek nieba...

Życie pechowej emigrantki to książka, z której bije szczerość. Dostając egzemplarz do recenzji, myślałam, że to życiowa, wesoła historia dziewczyny, która prowadzi bloga. Nie dajcie się zmylić! Sama okładka sprawia wrażenie, że to lekka, wesoła, pełna swobody książka. Taka niezobowiązująca. Błąd. Emigrantka wyzwala emocje. Kręcisz głową, a czytając dalej, wycierasz łzy... Szczerość to fundament tej książki. Flemming dała kawałek siebie. Opisała swoje życie, życie pełne radości, smutki i nadziei...

Książka podzielona jest na trzy części. Zanim wyjechałam z Polski. W poszukiwaniu swojego miejsca na ziemi. Szczęście, które trwało zbyt krótko. Kolejność zdarzeń pokazuje inne emocje. Nie potrafię określić, która część książki zrobiła na mnie mocniejsze wrażenie. W tym miejscu można napisać, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Emocjonalnie najbardziej odczułam część trzecią. Odebrałam ją, jako spowiedź autorki. Szczerą do bólu, pełna żalu, goryczy... (będąc teraz w ciąży, nie wyobrażam sobie takiej straty). Ta część poruszyła moje matczyne struny... W książce znalazłam zabawne historie, które wywołują uśmiech na twarzy. Z drugiej strony autorka pokazała, że życie bywa przewrotne i niebezpieczne. A niebezpieczeństwo czyha za rogiem ulicy. Życie pechowej emigrantki to istny kalejdoskop emocji. 

Lubię ten styl pisania. Prosty. Flemming pisze życiowo, używa słów, które używamy w mowie potocznej. Zdarzy się wulgaryzm dla podkreślenia emocji. Opisuje swoje życie, a jednocześnie zwraca się do czytelnika. Zmusza do oceny sytuacji, nawiązuje kontakt z czytelnikiem i jednocześnie zmusza do refleksji. Nie wiem, czy jest to zabieg celowy, ale jak najbardziej udany. Czytasz i jednocześnie snujesz swoje zdanie. Użyta przez autorkę retrospekcja  w zupełności oddaje stan emocjonalny autorki...

Poznała przebiegłych Cypryjczyków, pomieszkiwała u Norwegów, a nawet zahaczyła o Holendrów. W listopadzie wybiera się do Azji. Blog prowadzony przez autorkę zamienił się w książkę. Ta kobieta daje siłę, aby walczyć z losem. Oddycha powietrzem, a czyje się martwa. Pokazała siebie. Pokazała swoja kobiecą siłę i historię swojego życia... 

 Taka jest książka Martyny Flemming. Życiowa, pełna sprzecznych emocji. O poszukiwaniu siebie i zmuszająca do refleksji. Wszystko dzieje się na wariackich papierach... Polecam dla zrozumienia szarości i jałowości zwykłego życia...

Jednocześnie zapraszam do odwiedzenia bloga Aleksandrowe myśli. Autorka tego bloga objęła patronatem medialnym właśnie tę książkę i szykuje konkurs, w którym będzie  do wygrania książka Martyny Flemming.  



Za możliwość przeczytania dziękuję 







54 komentarze:

  1. Niestety, na razie nie przekonuje mnie ta książka. Może za jakiś czas o niej pomyślę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomyśl, ponieważ to ciekawa życiowa historia :)

      Usuń
  2. Myślę, że okładka robi tej książce krzywdę. Niestety nie zwróciłabym na nią totalnie uwagi... jednak skoro Ola patronuje, to chyba zweryfikuję podejście i nie będę ocenić "po okładce" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie okładka oddaje tylko tą "humorystyczną" stronę tej książki. Odtworzysz tę książkę i zobaczysz zdjęcie dziecka i dedykację matki i uwierz mi czuć, że będzie to mieszanka życiowych doznać autorki. Tak! oceniłam książkę po okładce, a dostałam coś na wzór pięknej róży z kolcami i to ostrymi... :) Pozdrawiam

      Usuń
    2. :) Dziękuję Angeliko :) Ja już dawno przestałam zwracać uwagę na okładkę. Owszem, czasem się zauroczę, ale najczęściej zdaję się na intuicję, która jeszcze nigdy mnie nie zawiodła :)

      Usuń
    3. Moje pierwsze spojrzenie na okładkę również wywołało dość negatywne emocje, ale po przeczytaniu fabuły oraz powyższej recenzji, przyznaję, że chętnie zagłębie się w ten kalejdoskop emocji. Pozdrawiam! :)

      Usuń
  3. Styl autorki do mnie przemawia, lubię taki język. :) I znów piękna fotografia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W stylu nie ma nic trudnego, ale jest to historia, którą warto poznać:) Dziękuję :):)

      Usuń
  4. Faktycznie, okładka zapowiada bardzo wesołą historię i pewnie gdyby nie Twoja recenzja, uznałabym, że to jakaś powieść dla nastolatków! ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pociąga mnie ta książka.
    nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. okładka wskazuje, że książka będzie o nastolatkach? :D a w Twojej recenzji zdaje się, że to opowieść o kobiecie, która w swoim życiu przeszła wiele.
    Mimo okładki i dzięki Twojej recenzji na pewno się skuszę i przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam i nie jest to książka dla nastolatków:)

      Usuń
  7. Czytałam już coś niecoś o tej książce. Zapowiada się bardzo ciekawie, a okładka jest optymistyczna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie książka jest optymistyczna. Okładka mnie osobiście zmyliła, ponieważ treść książki jest mieszana:)

      Usuń
  8. Ten ananas powinien zostać moim mężem :D
    Jeju, zazdroszczę Martynie odwagi. I tych pięknych miejsc, które odwiedziła. Nie czytam takich książek, ale jestem ogromnie ciekawa jej życia, a szczególnie wrażeń z życia w Norwegii.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę Cię zmartwić, ponieważ twój ananasowy mąż został zjedzony:) Autorka jest bardzo odważna! I również zazdroszczę jej tej siły i odwagi :)

      Usuń
  9. Znam autorke osobiscie od momentu jak urodzila corke a pozniej ja stracila. I wiem co przezyla. Wiec polecam ta ksiazke jak najbardziej. I wiadomo znajdzie sie ktos komus sie nie spodoba. Ale prawda jest taka.. nie ocenia sie ksiazki po okladce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Ci zazdroszczę, ponieważ chciałabym kiedyś zamienić parę słów z autorką :) Nie da się uniknąć tego, że znajdzie się osoba, której dana książka nie przypadnie do gustu... Osobiście czytałam i przeżywałam historię autorki i to jest dla mnie ważne:)

      Usuń
    2. Możemy zamienić parę słów :) a nawet i więcej :)

      Usuń
  10. Dziękuję za linkowanie :)
    Cieszę się, że książka dała Ci tak wiele przyjemności, emocji i refleksji :)
    Cudne i pomysłowe zdjęcie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka daje do myślenie i cieszę się, że mogłam ją przeczytać:)

      Usuń
  11. Chętnie poznam relację tak niezwykłej osoby. Autorka musiała wiele przejść i pewnie były to chwile słodko-gorzkie, a może przeważały te drugie, więc tym bardziej podziwiam. Szkoda tylko, że okładka książki sugeruje beztroską opowieść, a jak widzę to bardzo życiowa historia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie słodko-gorzka historia. Słodycz wymieszana z gorzkimi doświadczeniami. Życie... :)

      Usuń
  12. W ogóle o niej wcześniej nie słyszałam, a nie miałabym nic przeciwko, żeby zawitała na mojej półce. Bardzo podoba mi się okładka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twojej opinii do tej książki:) Okładka jest bardzo ciekawa :)

      Usuń
  13. To ja - autorka książki - okładka sugeruje, żeby czytając książkę skupić się na ŚMIESZNYCH aspektach lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mnie bardziej docierają te gorzki historie:)

      Usuń
    2. Okładkę można by zaprojektować pozytywnie (odnośnie śmiesznych historii) albo z nutką melancholii (bo smutnych wersów tam nie brak). Z moim życiowym optymizmem zdecydowałam się na tę pierwszą opcję

      Usuń
  14. Fajny ananas! ;)
    Również nie zwróciłabym na nią uwagi, ale przekonałaś mnie ;) Do tego patronat Oli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, ponieważ wato poznać historię tak szalonej kobiety :)

      Usuń
  15. Jestem zaciekawiona książką. Przepiękna recenzja. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Zachęcająco wygląda, jak spotkam ją kiedyś w bibliotece, z pewnością po nią sięgnę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Książki o poszukiwaniu siebie zawsze chętnie dopisuję do swojej listy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam koniecznie poznaj tę historię. Poznasz kobietę od której można się uczyć wytrwałości, a i jeszcze się nabawisz ataku śmiechu podczas czytania :)

      Usuń
    2. Ataki śmiechu :) dziwne bo to moje historie a za każdym razem śmieję się do rozpuku przypominając sobie chwile, gdy to miało miejsce

      Usuń
  18. Właśnie czekam na swój egzemplarz i powiem Ci, że miałam wrażenie, że to będzie szczęśliwa historia. Ta okładka strasznie myli.
    Mam nadzieję, że będę się z nią dobrze bawić.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również życzę miłej lektury i czekam na recenzję :)

      Usuń
  19. Skoro sporo tutaj emocji, a autorka potrafi zaprezentować to, co dzieje się we wnętrzu bohaterki - dam tej powieści szansę :) Może mi także przypadnie ona do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ja sobie niestety odpuszcze. nie wiem czemu ale srednio mnei ciagnie :D pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, ponieważ książka jest bardzo ciekawą historią :)

      Usuń
  21. Już dużo słyszałam o tej książce i mimo okładki, która straszliwie mi się nie podoba, może się za nią wezmę, tym bardziej po twojej opinii mam na to chęć. Lubię takie pół-podróżnicze książki z emocjami!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  22. Witam. Przedpremierowo ksiazka w Empiku sprzedala sie w całym zamowionym nakladzie. Po dlugim weekendzie bedzie znow dostepna w Empiku

    OdpowiedzUsuń
  23. Z wielką niecierpliwością czekam na swój egzemplarz :-) Mam go otrzymać od mojej kochanej "synowej"!. Mam nadzieję na niezłą lekturę przepełnioną wielkimi emocjami. Sama jestem emigrantką, więc tym bardziej chcę się dowiedzieć więcej o losach p. Martyny, być może sama już niektóre doświadczyłam i bedzie z czym się identyfikować... pozdrawiam serdecznie A.P.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger