K. Bromberg - Hard Beat. Taniec nad otchłanią...


Dotrwałam do końca. Przeczytałam serię K. Bromberg. Bywało różnie, a nie ukrywam, że jest to moja ulubiona autorka. Do twórczości Bromberg powracam, kiedy potrzebuję chwili zapomnienia. Moje myśli tańczą, a ja czuję, że jestem aktorką w stworzonym świecie Bromberg. Jestem jedną z miliona kobiet, które popadają w literacką fikcję, ale jest dobrze, cholernie dobrze!

Stracił ją, a szczęście miało trwać wiecznie! Stanąć twarzą w twarz z rodzicami narzeczonej i oznajmić, że ich córka zginęła, bo nie zachował ostrożności. Życiowa porażka, która zostanie zapamiętana, a Tanner Thomas będzie musiał nosić ten bagaż do końca życia. Tanner powraca do pracy, jako korespondent wojenny, a jego narzeczoną zastępuje Beaux Croslyn. Nowa partnerka, życie w kraju ogarniętym wojną i demony przeszłości. Reguły tracą na mocy, kiedy ta dwójka wkracza do akcji...

Od czego zacząć? Przejdę od razu do najważniejszych rzeczy, które są namacalne przy tej lekturze. Na pierwszy front wysuwa się dojrzałość autorki! Przeczytałam, odłożyłam książkę, a w mojej głowie ciągle kotłowało się pytanie. Czy to jest Bromberg? Tak! To ona w nowej dojrzałej odsłonie. Hard Beat książka, po której stwierdziłam, że autorka weszła na nowy poziom pisania, a jej poprzednie książki były przebieżką. Ponownie autorka, nie zawiodła mnie i wykreowała bohaterów, którzy wywołują natłok myśli...

Dwóch obcych ludzi, którzy mają tajemnice. Zamknięci w świecie szarej rzeczywistości. Odcięci od bliskich, pozbawieni weekendowych wypadów do baru. Mają siebie, a ta relacja nie należy do łatwych. Tanner przyzwyczajony do braku cywilizacji, bez wątpienia potrafi dostosować się do zasad. Opanowany, lecz w środku to bomba, która czeka na zapalnik. Wygadany oraz pewny siebie. Do momentu, kiedy na jego drodze staje Beaux. W tym momencie tracą na mocy wszystkie argumenty. Ona tajemnicza, arogancka, ucieka od normalnego życia w Stanach. Poszukuje nowej rzeczywistości, w której odnalazłaby spokój, którego potrzebuje. Przekonała mnie! Ponownie uwierzyłam autorce, że taka para ma rację bytu. Poszukiwałam dojrzałych bohaterów, którzy zabiorą mnie w scenariusz, który stworzyła autorka. Zabrali, cholera zabrali mnie w wibrujący świat emocji! 

Mam poczucie niedosytu. Autorka zagalopowała się i weszła w świat wojny. Tylko, gdzie ta wojna! Kurczowe opisy, które wprowadzały mnie w ciemne niebezpieczne ulice, okazały się zbyt minimalistyczne. Oczywiście trudno jest zaliczyć tę książkę do typowego romansu, ponieważ autorka miesza, jak w garze. Wrzuca, miesza, a ja mam poczucie, że jest tu coś, co wydaje się niedociągnięte. Pomysł autorka miała idealny. Reaktywowała brata Ry i zabrała mnie w jego świat, który pokazuje inną rzeczywistość. Liczyłam na poważne opisy z życia w strefie wojny, lecz dostałam tylko okrojone opisy, które sporadycznie wiały grozą...

Zakończenie. Założyła, że pójdzie inną drogą. Autorka robi krok w tył i wyciąga jedną ważną rzecz, która jest kluczowa w tej historii. Łamie wszystkie reguły, a nawet prowokuje i próbuje sprowadzić na inny tor myślenia. Nie tak łatwo! Moja czujność czytelnicza, nie zawiodła mnie. Bromberg prowadzi do zakończenia, które ma inny wymiar. Smutek ociera się o granice wytrzymałości. Namiętność traci na sile, ale tylko po to, aby złamać wszystkie reguły...

Wszystkie chwyty dozwolone! Autorka pokazała, że jej warsztat rośnie w siłę. Nie liczyłam na lekturę, która zrobi na mnie wrażenie, ponieważ po przeczytaniu Sweet Ache miałam dość! Moja moc czytelnicza do twórczości Bromberg opadła. Nie ukrywam, Hard Beat ma małe mankamenty, ale autorka pokazała, że warto dać jej szansę. A ja? Nie żałuję, że poznałam tę historię w tak różowej oprawie, która absolutnie jest zbyt cukierkowa do treści...


K. Bromberg 
Hard Beat
Taniec nad otchłanią
Grupa Wydawnicza Helion
EditioRed
ISBN: 978-83-283-1877-9
Gliwice 2016








32 komentarze:

  1. Widzę, że zrobiła na Tobie wrażenie;) dobrze, że autorka z książki na książkę się rozwija. Cukierkowa okładka a dojrzała treść, ciekawe ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiesz bardzo lubię twórczość autorki. Raz bywa lepiej, a raz gorzej. Tym razem było dobrze:)

      Usuń
  2. Jeśli nadarzy się okazja, to przeczytam całość :) Chociaż ten wszechobecny róż nieco mnie przeraża :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak róż ma swoje pięć minut. Wracając do książek jestem bardzo ciekawa, czy cała seria przypadłaby ci do gustu. :)

      Usuń
  3. Marzy mi się całą seria na półce ;)

    Zapraszam do mnie na ostatnie dni konkursu: http://justboooks.blogspot.com/2016/08/i-konkurs-niewidzialne-granice.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwszą serie Driven zakupiłam przez przypadek i tak z książki na książkę uzbierało się ich już sześć. Mam nadzieję, że spełni się twoje marzenie:)

      Usuń
  4. Nie znam twórczości Bromberg, ale chyba się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że zapoznasz się z twórczością Bromberg :)

      Usuń
  5. Kurczę, Ktoś daje Ci weny twórczej, bo recenzja jest zawalista :D Ktoś jeszcze używa słowa "zawalista"? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daje, daje popalić:) Nie wiem, czy ktoś używa jeszcze słowa "zawalista" ty używasz :P

      Usuń
    2. A to tylko raz mi się zdarzyło :)

      Usuń
  6. Kusi mnie ta książka, tylko niestety czasu brak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak czasu, a tak również cierpię na tą przypadłość :)

      Usuń
  7. Nie gustuję w takiej tematyce :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że nie jesteś zainteresowana serią :)

      Usuń
  8. Już pisałam na którymś blogu jak bardzo nie podoba mi się okładka :(
    Tematyka jest najbardziej na tak! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację również mam ważenie, że okładki są mało trafione:P
      Treść, no cóż to zależy od ciebie. Musisz przeczytać i sama ocenić:)

      Usuń
  9. Właśnie zabieram się za tę lekturę, po Twojej recenzji jestem jej jeszcze bardziej ciekawa :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Gratuluje ukończenia serii. Ja bym nie zdzierżyła, ale pewnie inaczej jest, gdy autorka Ci się podoba. No mi się akurat nie podoba, co podkreślam bardzo często :D Dużo osób czyta ostatnio Bromberg...

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Lubię twórczość autorki i dlatego chciałam przeczytać jej nowe książki. Bywało różnie! To prawda Braomberg podbija świat blogów :)

      Usuń
  11. Niestety, książki tej autorki totalnie nie są w moich klimatach. ;/

    OdpowiedzUsuń
  12. Serii jeszcze nie poznałam, ale mam na nią ochotę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że seria przypadnie ci do gustu, chociaż nie każdemu pasuje styl autorki :)

      Usuń
  13. Jestem rpzed ta autorka niedlugo czeka m nie przygoda :D czuej ze warto!

    OdpowiedzUsuń
  14. Śliczna okładka :) Ale nie wiem czy przemawia do mnie ta seria :/ Może kiedyś się do niej przekonam :)

    Pozdrawiam!
    http://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo się cieszę, że jestem zadowolona :) na chwilę zamarło mi serce.

    OdpowiedzUsuń
  16. gdyby nie Twoja recenzja to na książkę nawet bym nie spojrzała, okropna okładka

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger