Kim Holden - Promyczek






Długo zwlekałam, by poznać tajemnicę, która zapisana jest na kartach powieści. Poznałam ją. Poznałam tę część, której najbardziej się obawiałam. To część, w której wewnętrzny głos toczy wojnę z samotnością, a tajemnica owiana łzami nie pozwala na spokojny sen...

Nazywa ją Promyczkiem. Nazywa ją najlepszą przyjaciółką. Zawsze na pożegnanie mówi: Kocham cię... Ona od zawsze walczyła z życiem. Przeszkody, które fundował jej los, sprawiły, że Kate jest ciepłą, wrażliwą kobietą o łagodnym podejściu do problemów. Postanawia zacząć od nowa. Studia to idealny plan na poszerzenie horyzontów. Studiowanie w San Diego okaże się prawdziwą próbą. Próbą, w której przyjaźń,  miłość i życie zostaną postawiona na szali śmierci.

Wiedziałam, że muszę pozostawić pewien dystans. Wiedziałam, że powieść Kim Holden może złamać mi serce, tymczasem czuję się rozdarta, ponieważ cała historia Kate, okazała się dla mnie rozczarowaniem, które spustoszyło moje serce...

Zawiązała się nić. Pierwszy raz muszę przyznać, że nie polubiłam głównej bohaterki! Autorka zrobiła na mnie wrażenie. Wrażenie, które sprawiło, że na chwilę przeniosłam się do świata Kate, w którym ona sama jest niewiarygodnie dobra. Dobra dla ludzi. Dobra dla otoczenia. Dawno nie spotkałam się z taką postacią. Postacią, której brak nutki naturalnych odruchów. Ona nie jest przerysowana. W moim oczach jest idealna i nierealna w swojej kreacji. On zdobył moje uznanie. Keller bohater, w którym pokładałam nadzieje. Nakrapiany realizmem chłopak, który nie zabił mnie swoimi problemami. Autorka wyszła z dobrym zamiarem. Nasączyła Kate wielkim optymizmem. Mnie taka dawka zabiła...

Czytając Promyczka, czułam, że autorka trzyma ukryte emocje. Początek był ciężki. Powroty do przeszłości, w której autorka chciała ukryć historię Kate, była przewidywalna. Przez większą część książki czułam, że stoję w miejscu, a zmieniają się tylko problemy bohaterów. Studenckie życie, które owiane jest młodzieńczymi problemami. Autorka wystawiła moją wyobraźnie na próbę. Podjęłam wyzwanie, a później wzrokiem mętnym od łez, powiedziałam: cholera Holden -warto było czekać!

Emocjonalnie pokonana. Tak! Czuję się pokonana. Zakończenie powieści jest najważniejszym punktem, na który warto poczekać. Nie poruszyła mnie tematyka, poruszyły mnie emocje, które autorka tak sprawnie przelała na paper. Przebrnęłam przez rutynowy początek, podążałam przez niewrażliwy środek, a na zakończenie dławiłam się własnymi łzami. Warto było czekać...

Kim Holden porusza temat ważny, ale już znany. Autorka podjęła się tematu choroby, która zbiera coraz większe żniwa. Żniwa śmierci. Pokazuje ostatnią walkę. Pokazuje cierpienie i zatracenie. W kilku zdaniach można napisać, że taka tematyka jest chodliwa, ponieważ czytelnicy są chłonni życiowych problemów. Uważam, że pisać o chorobie nowotworowej może każdy, lecz tylko nieliczni zdobywają moje uznanie. Tym razem Holden, nie zdobyła mojego uznania. Mam wrażenie, że autorka podeszła do tematu zbyt powierzchownie. Kim Holden posłużyła się opisami, które dobrze znam, a ja oczekuję przedstawienia tematu od typowej kuchni... 

Zgrana paczka przyjaciół. Młodzieńcze problemy i obraz prawdziwej miłości. Holden zrobiła wszystko, by przekonać mnie do historii Kate. Czuję lekkie rozczarowanie. Oczekiwałam wielkiej historii, która osadzona zostanie w ramach rozbudowanej fabuły. Dla mnie fabuła okazała się zbyt dobrze znana, a akcja książki zbyt wolna. Niewątpliwie autorka zabija emocjami. Dla tych emocji warto poznać historię Promyczka... 


Kim Holden
Promyczek
Wydawnictwo Filia
Poznań 2016
eISBN: 978-83-8075-119-4











27 komentarzy:

  1. Ja nadal czuję tę książkę, a już dość dawno temu ją czytałam. Najpiękniejsze jest to, że autorka naprawdę "pisze emocjiami" każdej jej słowo wzbudza w czytelniku skrajne uczucia, których nie możemy zatrzymać. Mocno płakałam na tej książce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję ci rację! Autorka potrafi "pisać emocjami" Emocje sprawiły, że również wylałam słone łzy, ale długo musiałam czekać, aż autorka rozkręci swoje pokłady. Nie wiem, ale nie czuje się przekonana do całokształtu tej historii. Czasami tak bywa...

      Usuń
  2. Książka oczekuje na przeczytanie, jestem bardzo ciekawa, jakie zrobi na mnie wrażenie. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta zabijajaca dawka dobroci i optymizmu głównej bohaterki mnie rozwaliła;)
    Nie byłabym chyba w stanie czekać na końcówkę i wcześniej odlozylabym książkę, więc nie będę się za nią brała:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka jest cudowna - autorka potrafi wzbudzić w czytelniku masę emocji. Płakałam jak głupia :( Niedawno skoczyłam "Gusa" - świetna historia, w moim mniemaniu troszeczkę gorsza od "Promyczka" - mniej emocjonalna, ale dalej bardzo dobra - polecam oczywiście gorąco, chociaż jestem przekonana, że nie muszę Ci jej polecać ;)
    Pozdrawiam cieplutko!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Już niedługo na mojej półce.. Jestem bardzo ciekawa tej książki. Już dawno nie czytałam czegoś bardzo emocjonującego. Myślę, że czas na nią.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też długo czekałam żeby zabrać się za tą książkę ale nie żałuję, uważam że to jedna z piękniejszych historii i płakałam jak bóbr do tej pory nie mogąc się z tym pogodzić :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Wreszcie muszę po nią sięgnąć <3 Cieszę się, że trafiłam na tego bloga, zapraszam do mnie <3
    http://zakochaniwksiazkachrecenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Wreszcie muszę po nią sięgnąć <3 Cieszę się, że trafiłam na tego bloga, zapraszam do mnie <3
    http://zakochaniwksiazkachrecenzje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka ta wpisuje się w modny ostatnio nurt no-action, dlatego tempo jest wolne. Po prostu nie o akcję, a o emocje tu chodzi :) Może Gus okaże się dla Ciebie bardziej dynamiczny i mam nadzieję, że Ci się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piąteczka! Ja promyczkową bohaterkę też przyjęłam z lekkim "ale, że co?" ;) Niemniej, płakałam. Emocje były na tyle mocne, że płakałam nawet przy łóżkowej scenie ;) Ten emocjonalny wycisk to wielki plus tej książki, ale poza tym... nie było w niej jakiegoś innowacyjnego łał.

    "Gus" jest inny, jeśli szukasz teraz popromyczkowego ukojenia, to łap "Gusa" :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mnie aż tak bardzo nie zachwyciła ta książka, ale wiem, że może wywołać wiele emocji. Mam w planach teraz przeczytać "Gusa".

    OdpowiedzUsuń
  12. Książki nie czytałam, za to poznałam wiele recenzji czasem dość sprzecznych... Dlatego chwilowo mnie nie ciągnie, ale może kiedyś ją poznam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O emocjach napisałaś pięknie i chociaż sama fabuła nie jest nadzwyczajna, to właśnie dla tej emocjonalnej warstwy chętnie przeczytam książkę. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki i dlatego chciałabym ją poznać. To dobrze, że wywołuje tak dużo emocji.

    OdpowiedzUsuń
  15. Miałam ochotę poznać tę powieść dopóki nie dowiedziałam się, że to kolejna z wątkiem śmiertelnej choroby. Nie mogę czytać takich historii, bo zbyt mocno je przeżywam, ale nie w ten oczyszczający sposób,a ten przygnębiający i depresyjny. Dlatego nie poznam losów głównej bohaterki.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie czytałam, ale Twoja recenzja bardzo do tego zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Zgadzam się. Emocje są największym atutem tej książki! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sposób toczenia się owej historii nie był dla mnie niczym nowym ani zaskakującym, bo od razu domyśliłam się, co autorka szykuje czytelnikom. Niemniej bardzo dobrze czytało mi się tę książkę, dlatego teraz poluję na "Gusa" - podejrzewam, że ta część może mi jeszcze bardziej przypaść do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czytałam i pokochałam tę książkę. Autorka wywołała u nie tak wiele sprzecznych emocji i wrażenie, że czułam się jak na karuzeli. Momentami mnie również Katy denerwowała, ale mimo to przez większość czasu ją podziwiałam. Mogę Cię zapewnić, że tacy ludzie jednak istnieją, bo sama się z taką osobą przyjaźnię.
    Teraz czekam, aż "Gus", którego niedawno zamówiłam wpadnie nareszcie w moje ręce.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)
    The-only-thing-i-love-are-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Przeczytam na pewno, bo moja koleżanka zamówiła Promyczka i Gusa. Czekam az ona je przeczyta i mi pożyczy <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Jedni ją chwalą, inni krytykują, ale ja zdecydowanie chcę ją poznać. Zapowiada się ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam raczej więcej pozytywnych recenzji niż negatywnych, Ty też polecasz, ale jakoś ja się nie mogę przekonać do tej książki. Zraził mnie opis i ten wielki optymizm bohaterki. A jeśli jeszcze w tle pojawia się choroba, to całkiem mówię pas. ;/

    OdpowiedzUsuń
  23. Jest to jedna moich ulubionych, ale może dlatego, że uderza blisko domu, jednak Gus przebija Promyczka. Uwielbiam Kate, ale to GUs skradł moje serce, razem ze Stellą i jej żółwiem :D Jednak obie powieści są genialne wydaje mi się, że właśnie to wolne budowanie napięcie, to poznanie bohaterki, jej nawyków, jej życiowego podejścia było po to by końcówka jeszcze bardziej zabolała... lubie, co ja tu dużo będę pisać, po prsotu lubię tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Mam ją na liście "do przeczytania" :)
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Jestem zakochana w twórczość Kim Holden. Przy zakupie jej książek powinni dorzucać paczkę chusteczek i coś na poprawę nastroju, bo te książki miażdżą emocjonalnie :)

    www.myfairybookworld.blogspot.co.uk

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam przeróżne opinie na temat tej książki, zarówno pozytywne, jak i negatywne i cóż, sama nie wiem czy kupić czy nie kupić :/ Mam ją na liście "do przeczytania" ale z wielkim znakiem zapytania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger