Laurelin Paige - Uwikłani. Na zawsze


Przygoda dobiegła końca. Dotrwałam do momentu, w którym wszystkie nieporozumienia stają na jednej linii, linii wybaczenia. Tym razem muszę przyznać, że bywało ciężko. Cała seria okazała się kolażem wszystkich emocji. Myśli ocierały się o próg rozgoryczenia, a następnie wirowałam w fikcyjnym świecie kłamstw... Przekroczyłam próg, w którym zaklęty krąg kłamstw nabrał innego wymiaru...

Jedna wielka gra. Gra namiętności. Gra uczuć. Gra kłamstw. Gra tajemnic. Gra dobiegła końca, a Alayna i Hudson stanęli przed ciężkim wyborem. Prawda czy kłamstwo? Wybierają prawdę, która ma doprowadzić ich do szczęśliwego zakończenia. Nie! To brzmi zbyt pięknie! Obietnice zostają złamane, a Alayna odkrywa prawdę o Hudsonie. Prawdę, która postawi ich związek nad przepaścią...

Wkraczając w świat Laurelin Paige wiedziałam, że mogę liczyć na mieszankę, w której znajdę wszystko. Ocierałam się o różne doznania, bez wątpienia górowała gorycz, która zmieniła się szerzej postrzeganą wyrozumiałość. Autorka urzekła mnie częścią pierwszą. W części drugie czułam, że stoję w miejscu. Desperacko poszukiwałam punktu zaczepienia. Dała mi go! W części trzeciej Paige pokazała, że potrafi wciągnąć w psychologiczną grę bohaterów... Tym razem było dobrze! Autorka ukoiła moje rozgoryczone myśli...

Tylko jedna rzecz trzymała mnie przy tej serii. Bohaterowie, którzy od pierwszego tomu stawiają wysoko poprzeczkę. Na pierwszy rzut oka są schematyczni. Młodzi, piękni i zaradni. Tworzą związek o bardzo kruchym fundamencie. Podążając dalej, autorka z miną pokerzysty wyciąga na wierzch ich wewnętrzne brudy. Dyskusja przeradza się w kłótnie, w której bohaterowie pokazują swoją drugą twarz. Twarz pełną determinacji, wewnętrznego bólu i głęboko zakorzenionych uczuć. Uważałam, że autorka pozostawi ich bez dalszego rozwoju. Błąd! Poszła do przodu i pokazała, że potrafi stworzyć portret psychologiczny. Ponownie wpuściłam tę dwójkę do swojego świata... Nie żałuję.

Akcja, akcja, akcja. Laurelin Paige od początku wciąga w wir wydarzeń. Obawiałam się, że autorka zafunduje mi powtórkę z poprzedniej części. Nie zrobiła tego. W zamian obdarowała mnie prawdziwą wojną charakterów. Sekunda po sekundzie, Paige atakuje przeszywającym spojrzeniem Hudsona, a na pocieszenie stresuje lękami Alayny.

Bez obaw. Wyczuwalna jest namiętność. Bardzo narzekałam na zbyt techniczne opisy scen erotycznych. Autorka zrezygnowała z obszernych opisów. Wprowadziła minimalizm, który owiany jest płaszczem bezwstydności. Wodziłam bezwstydnym wzrokiem za bohaterami, którzy oddają swoje ciała w wir lubieżnych doznań.

Tajemnica. Tajemnica podana na tacy. W całej stworzonej historii brakuje tylko jednego. Brakuje nutki dalekowzroczności. Autorka próbuje manewrować. Kieruje wykreowany obraz w różne strony, ale przewidywalność zdarzeń jest nieunikniona. Nie oczekiwałam zakręconej fabuły, bynajmniej w tym przypadku nie czuję rozczarowania.

Determinacja bohaterów jest imponująca. W ciągłym biegu walczą o swój związek. Zagrywki, kłamstwa i prawdziwa lojalność zostanie wystawiona na próbę. Poznałam już prawdę. Bez szoku emocjonalnego, autorka doprowadziła mnie do zakończenia tej serii. Nie ukrywam, że Uwikłani. Na zawsze naruszyli moją strefę, w której założyłam, że autorka nie przekona mnie do tej serii. Tak! Stało się! Laurelin Paige naruszyła moją pewność siebie...

Laurelin Paige 
Uwikłani. Na zawsze
Wydawnictwo Kobiece
Białystok 2016
ISBN: 978-83-65170-19-4














21 komentarzy:

  1. Skoro tobie się podoba, to i mi będzie. Jestem ciekawa tej historii i chciałabym, żeby książka trafiła do moich rąk.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam już o tej serii, jednak mimo wszystko nie jestem co do niej przekonana. To chyba jeszcze nie ten czas...
    Dawno mnie tu nie było i już prawie zapomniałam jak uwielbiam Twoje recenzje! :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze, że ostatecznie seria Cię nie zawiodła:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo osób poleca albo hejtuje, a ja mam tak wielki stos do przeczytania, że Uwikłani muszą poczekać...
    cudowneksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam serii i jakoś chwilowo mnie do niej nie ciągnie, ale zapamiętam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coraz bardziej zachęca mnie twórczość tej autorki, chociaż bardzo rzadko sięgam po ten gatunek literacki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Twórczość tej autorki jest mi jeszcze obca, ale zabieram się (już od tygodnia) za jej nową serię, pierwszy tom "Uwolnij mnie".. Więc zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba nie będę w stanie zaczynać obecnie nowej serii. Najważniejsze, że Tobie się podobała i że się nie zawiodłaś :)
    Pozdrawiam ;)
    Na planecie Małego Księcia

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nie czytałam książek z tej serii. Na razie w kolejce czeka sześć innych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Słowa: akcja, namiętność i tajemnice przyciągają mój wzrok wystarczająco mocno, aby rozejrzeć się za tą serią. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. To chyba i ja dam naruszyć swoją pewność siebie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze fascynuje mnie to, że ile ludzi, tyle opinii. Ja nie ukrywam, że Laurelin Paige to dla mnie jedna z większych porażek w dziedzinie erotyku. Gdyby nie fakt, że raczej nie piję dużo, to bym się upiła podczas tej lektury. Pisałaś o goryczy, która później ewoluowała. No tak, u mnie nie ewoluowała...

    Pozdrawiam, Katia z zaczytana-i.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. O proszę, czyli jednak seria wyszła na plus. ;) Cieszę się, że lektura jednak nie okazała się stratą czasu i znalazłaś punkty, które trzymały Cię przy czytaniu i wpłynęły na ogólny pozytywny wydźwięk całej serii. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja nadal stoję na pierwszej części, którą przeczytałam jakoś na początku roku... Ruszę ten cykl, na pewno, bo nie lubię porzucać czegoś, co zaczęłam. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie. Podejrzewam, że będzie w porządku - taka lektura na jesień, która posłuży odmóżdżeniu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Skoro Ciebie przekonało, to może się okazać, że przekona to i mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie dla mnie :) Odcięłam się jak na razie od romansideł :) Może kiedyś, ale jakoś nie jestem przekonana :)

    Pozdrawiam!
    https://czarodziejka-ksiazek.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie czytam raczej romansów, a już tym bardziej erotyków, więc książka nie dla mnie ;)
    Pozdrawiam! http://literacki-wszechswiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Z książką z pewnością się spotkam, czekam na wolniejszą chwilę. :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Dlaczego ta seria jeszcze nie wpadła mi w ręce? :(
    https://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger