Alice Munro-Zbyt wiele szczęścia


Opowiadania mogą czynić cuda, bywają nużące i zachwycające, pozwalają odejść do świata własnych emocji, gdzie świadomość straty stawia na szali spojrzenia, w których słowa okazują się zbędne. Po prostu zbyt wiele szczęścia może okazać się zestawieniem słów, w którym szczęście ma zbyt wiele znaczeń.

Dziesięć różnych historii, w których morderstwo dzieci, zdrada, walka o życie oraz  śmierć czekająca na progu domu, wyrażone w odpowiednim tonie przedstawiają prawdziwy obraz z życia bohaterów. Codzienność klasyczna, taśmowa oraz zwyczajna okazała się punktem wyjścia do stworzenia opowiadań o dość zróżnicowanym nakładzie emocjonalnym, gdzie pod warstwą kilkunastu stronicowych historii skrywa się potencjał na dobrą powieść...

Doceniam. Krótka forma może przerażać, wielu czytelników unika opowiadań, gdyż nie pozwalają one na głębszą analizę sytuacji, w których znaleźli się dani bohaterowie, a same postacie często okazują się zbyt płytko wykreowane. Jak klaruje się sytuacja w przypadku opowiadań Zbyt wiele szczęścia? Alice Munro zamienia szczęście w emocjonalny bezwład, gdzie postacie swoją naturalnością daleko odbiegają od połowicznej kreacji. 

Koloryt i bezbarwność. Stworzone historie ujmują różnorodnym kolorytem, wzruszenie, ciepło i tkliwość przedstawiają zwyczajną doczesną wędrówkę, w której możliwość przyjrzenia się obcemu życiu z bliska intensywnie wpływa na wyobraźnię czytelnika. Alice Munro postawiła również na bezbarwność kilku opowiadań, gdzie namacalny brak ogólnego poruszenia oraz dobitna zwyczajność w odbiorze wywołało u mnie efekt znużenia. Z jednej strony autorka stworzyła opowiadania, które wywołują refleksję, jak również zaprezentowała treść wywołującą zmęczenie czytelnicze. Z mojej strony na największą uwagę zasługuje opowiadanie Inny wymiar oraz Zbyt wiele szczęścia. Polecam. 

Wypompowani. Po odłożeniu książki odnoszę wrażenie, że autorka dosłownie wypompowała wszystkie dobre i złe barwy drzemiące w ogólnym zarysie postaci. Pozwala na ich dokładną ocenę, w której świadomość ich poczynań stawia czytelnika w sytuacji, gdzie pytania goni pytanie a plastyczna strona ich charakterów miesza ignorancję, wyrachowanie z prostą walką o życie. Irytują oraz zachwycają, uświadamiają i obnażają wszystkie kalekie strony naszych zachowań. 

Alice Munro tworząc opowiadania, nadała im jedną wielką zaletę-potencjał na dobrą powieść. Osobiście żałuję, że kilka opowiadania skończyło się po trzydziestu stronach, ponieważ autorka mogłaby stworzyć z nich historie bardziej rozbudowane, złożone i nadające się do głębszej analizy psychologicznej postaci. Na takie rozbudowanie zasługuje historia ojca, który bez wahania odbiera życie swoim pociechom, tak jak historia małżeństwa zasługuje na rozwinięcie, to potencjał opowiadania został spłaszczony, gdzie obserwacja zachowań odeszła na drugi plan. Szkoda. 

Zbyt wiele szczęścia to opowiadania, które wywołują u czytelnika szereg pytań, gdzie najważniejszym okaże się pytanie: czym jest dla ciebie szczęście? Po tej lekturze zostałam zmuszona do pewnej refleksji, przynajmniej zmuszona na tyle, by w zaciszu domowym odnaleźć swoją namiastkę życiowej radości. 

Alice Munro
Zbyt wiele szczęścia 
Wydawnictwo Literackie 
Kraków 2013
ISBN: 978-83-08-04549-7
















18 komentarzy:

  1. Z opowiadaniami tak właśnie jest, że często wydają się nam za krótkie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja lubię takie świetnie napisane krótkie formy literackie, jest w nich wówczas coś szczególnego, coś co powoduje, że oddajemy się refleksjom, przyglądamy się sobie samemu i otaczającej nas rzeczywistości. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety opowiadania mają to do siebie, że większość pozostawia w nas niedosyt. Wszystko w środeczku krzyczy, że chce jeszcze, troszeczkę, kawałeczek, a tu koniec.
    Cieszę się, że przeczytałaś i znalazłaś w tym zbiorze coś dla siebie :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie przepadam za czytaniem opowiadań, zazwyczaj wolę te dłuższe formy. Na razie nie mam ochoty na tę książkę, ale nie mówię jej definitywnego nie :)
    gabRysiek recenzuje

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem ciekawa tych dwóch opowiadań, które spodobały Ci się najbardziej:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też chcę zostać wypompowana :) Zazwyczaj unikam opowiadań, ale właściwie co w nich złego? Może w nowym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam problem z Alice Munro. Mam świadomość tego, że pisze ona perfekcyjne opowiadania i jestem w stanie docenić ich formę, ale treść zazwyczaj do mnie nie przemawia. Mam wrażenie, że mamy z autorką zupełnie inną wrażliwość. Choć przypuszczam, że dam Munro jeszcze jedną szansę. Może trafi wprost w moje serce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Był taki okres czasu, kiedy chętnie sięgałam po antologię, ale teraz jednak wolę dłuższą formę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam książki, które skłaniają czytelnika do refleksji. Chociaz w sumie muszę przyznać, że rzadko sięgam po opowiadania. Może to błąd.

    OdpowiedzUsuń
  10. Żeby sięgnąć po twórczość Alice Munro, muszę być w odpowiednim nastroju, bo jej opowiadania są dość wymagające. Na razie nie czuję takiej potrzeby, ale pewnie za jakiś czas nabiorę ochoty na powrót do jej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytam takich książek. Recenzja akurat nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Z jednej strony lubię sięgać po opowiadania, ale z drugiej, skoro tu kilka jest nużących, to chyba daruję sobie już i cały zbiór, żeby potem nie wyszukiwać zawzięcie tych, które naprawdę mnie zaciekawią. ;/

    OdpowiedzUsuń
  13. Ostatnio nie jestem już tak negatywnie nastawiona do opowiadań jak kiedyś. Chętnie dam szansę tej książce :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie przepadam za opowiadaniami. Jeśli jednak sama wpadnie mi w ręce wtedy pomyślimy :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś zaczęłam czytać opowiadania pani Munro, ale jakoś mi nie przypadły do gustu...

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie lubię opowiadań. :( A Munro jest jeszcze mi nieznana. JESZCZE. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger