Kirsty Moseley-Nic do stracenia:początek


Odciąć się od przeszłości i zapomnieć. Niech ból i poniżenie zostaną tylko wspomnieniem. Wybaczyć? Absolutnie! Z tolerancji dla samych siebie akceptujemy zbrukanie naszych ciał, bo tylko w ten sposób znika myśl o ciągłym byciu ofiarą... Ona nie ma nic do stracenia! Do końca zostanie niewolnicą jego chorych zachowań...

Anna Spenser przekraczając próg klubu, nie spodziewała się, że impreza zakończy się tragedią. Poznany Carter Thomas zmienia jej życie. Handlarz broni i narkotyków doprowadza do tragedii, w której Anna staje się drugą ofiarą. Gnębiona, gwałcona i przetrzymywana dziewczyna zostaje odnaleziona. Jej zeznania doprowadzają do zatrzymania Thomasa. Listy z pogróżkami zmuszają ojca dziewczyny do wynajęcia ochrony,  Anną zajmie się Ashton Taylor. Czy udawanie pary pomoże zapomnieć o demonach z przeszłości?

W ciemno zdecydowałam się przeczytać najnowszą powieść autorki. Po opisie z okładki liczyłam na powieść pełną wzlotów i upadków, naszpikowaną mocnymi fragmentami z piekielnego życia Anny, gdy została przetrzymywana, oraz wewnętrznie oczekiwałam od autorki dobrze skrojonego wątku miłosnego. Żałuję jednego! Autorka z rozmachem spłaszczyła kluczowe fragmenty z dramatu, który dotknął główną bohaterkę...

Idealny początek. Kirsty Moseley z wyjątkowym wyczuciem wprowadza w świat głównej bohaterki. Uwidacznia czytelnikowi nieludzki, lekko szokujący i przykry obraz, z którym musiała zmierzyć się Anna. Początkowo napędza lawinę wydarzeń, by z rozdziału na rozdział wycofać strategiczną część składową fabuły. Autorka rzuca szczątkowe opisy z przeszłych wydarzeń, doprowadza do rozbudzenia wyobraźni i pozostawia czytelnika z ziarenkiem niewiedzy, które doczeka się rozwinięcia w kontynuacji powieście. Szkoda, ponieważ moje czytelnicze zapędy, Moseley wystawiła na próbę. Oczekiwania! 


Odizolowanie, lawina wewnętrznych emocji i odrętwienie Anny wychodzi na pierwszy plan. Wyraźna. Dopracowana. Przemyślana postać głównej bohaterki robi wrażenie. Autorka stawia wstyd z racjonalne myślenie na jednej szali. Strach i samotność postaci pokazują rzeczowe podejście do stworzonej kreacji. Kirsty Moseley tworząc duet dwóch różnych indywidualności, stworzyła bohatera, który zaszufladkowany w ramionach dobroci, nadmiernej czułości i dobrotliwości wzbudził u mnie dość dużą irytację. Rycerskość jest do przyjęcia, ale w tak dużej ilości, może doprowadzić do czytelniczych mdłości. Postać Ashtona zupełnie mnie rozczarowała!

Nic do stracenia wrzuca odbiorcę w schematyczny i dobrze znany wzór postępowań postaci, w którym fason fabuły ociera się o typowa tradycyjność stosowaną przez autorki. Jednak! Moseley w dość sztampową historię wprowadziła emocjonalną wewnętrzną rozgrywkę Anny pokazując, że walka z przeszłością, może doszczętnie zszargać normalny tryb codzienności...

Bezproblemowa z odbiorze, napisana w żwawym rytmie powieść, która kryje w sobie paraliżujące lęki głównej bohaterki. Z niecierpliwością oczekuję kontynuacji, w której mam nadzieję nastąpi przełomowy moment, w którym bezlitosna twarz Cartera ujrzy światło dzienne, a watek miłosny odejdzie na drugi plan.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu HarperCollins.

Kirsty Moseley
Nic do stracenia:początek
Wydawnictwo HarperCollins.
ISBN: 978-83-276-24+9-7






19 komentarzy:

  1. Nie znam jeszcze twórczości tej autorki, ale wypadałoby nadrobić braki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę po nią sięgnąć, myślę, że mogłaby mi przypaść do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zastanawiałam się nad tą książką. Po przeczytaniu Twojej recenzji z chęcią po nią sięgnę.

    Pozdrawiam, a w wolnej chwili zapraszam do siebie zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mnie ta książka intryguje... może kiedyś uda mi się przeczytać :D

    zabookowanyswiatpauli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak wiesz, nie jest to tytuł dla mnie :) szkoda, że postać głównego bohatera była zbyt jednowymiarowa i nadmiernie dobra. Troszkę pazura facetowi nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widzę, że książka zrobiła na Tobie wrażenie. Super!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj..widzę, że coś dla mnie 😀 Bardzo chętnie zapoznam się bliżej z tą książką 😊
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Ahh :/ Znowu ona... Szału można dostać! :D Mam już dość tej książki, wszędzie jej pełno!

    OdpowiedzUsuń
  11. Jestem bardzo ciekawa tej wewnętrznej rozgrywki Anny, zapowiada się mocna opowieść.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mnóstwo emocji jest w Twoim tekście. Uwielbiam czytać tak entuzjastyczne recenzje. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie czytałam jeszcze książek tej autorki, ale wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam, lubię <3

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Podobała mi się. Chyba najbardziej z wszystkich książek tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, chwilę mnie u Ciebie nie było! Jak Fifi? :) Urósł bardzo? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie było! Filipek rośnie i ma się dobrze :) Utył bardzo :P

      Usuń
  17. Oo jak skończę chłopaka z innej bajki na pewno sięgnę po tą książkę. Wydaje się być mega. mój blog

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że tu zaglądacie i zostawiacie komentarze :)

Copyright © 2014 Książkowa czarno_biała em , Blogger